Wielki tydzień

Film

Andrzej Wajda "Wielki tydzień" (1995)

24 marca 2005 r. (czwartek), godz. 21.30

Kino Örökmozgó, Budapest

Wielki Tydzień (1995)

Reżyseria: Andrzej Wajda
Scenariusz: Andrzej Wajda na podstawie opowiadania Jerzego Andrzejewskiego
Zdjęcia: Wit Dąbal
Scenografia: Allan Starski
Muzyka: G.F. Narholz, F. Ullmann, S. Burston, O. Siebien, R. Baumgartner, J. Clero, V. Borek
Wykonawcy: Beata Fudalej, Wojciech Malajkat, Wojciech Pszoniak, Magdalena Warzecha, Jakub Przebindowski, Cezary Pazura, Maria Seweryn i inni.

(...) Andrzejewski w opowiadaniu o Wielkim Tygodniu 1943 roku osiągnął efekt ironii tragicznej: Malecki i jego rodzina działają w najlepszej wierze, zgodnie z kanonami obywatelskości, patriotyzmu, honoru. Robią wszystko, co dobry Polak zrobić powinien. Ale to "wszystko" okazuje się niczym wobec tamtej Zagłady. Tradycyjny świat wartości zostaje zmiażdżony przez jakiś inny, krwawy porządek.(...)

Dziś w publicznych dyskusjach o odpowiedzialności za Zagładę jedni z łatwością obciążają Polaków zbiorową winą lub współwiną, inni równie łatwo, hurtem uniewinniają naród jako całość, przeciwstawiając Shoah ogrom polskich ofiar. Na tragedię Zagłady, dokonanej z diabelską perfidią na oczach ubezwłasnowolnionego społeczeństwa, któremu została przydzielona rola świadka, można spojrzeć inaczej niż od strony odpowiedzialności narodowej - poprzez pozbawioną złudzeń wiedzę o człowieku, na gruncie chrześcijańskiego poczucia winy. Opowiadanie Andrzejewskiego - pierwszy tekst literacki, jaki powstał po zagładzie getta warszawskiego - było próbą sprostania moralnej próżni, jaka wytworzyła się w społeczeństwie polskim. (...)Film Andrzeja Wajdy [to] niemal literalna adaptacja opowiadania.

Rodzina Maleckich skupia w sobie najlepsze cechy patriotycznej inteligencji: brat Jana z oddziałkiem harcerzy idzie na pomoc gettu (szokujące, że z jedyną pomocą idą dzieci); jego ciężarna żona, która straciła rodzeństwo w wojnie i w obozach, opiekuje się Ireną; Malecki, szukając dla niej w Warszawie pewniejszej kryjówki, ginie.

Irena - pozbawiona złudzeń, niewdzięczna, nieostrożna, wyzywa nieszczęście. (...) Beata Fudalej podkreśla niesympatyczne cechy Ireny - wywołujące drażniące uczucie litości pomieszanej z irytacją. W ten sposób możemy odnaleźć w sobie wstydliwą reakcję ludzi, dla których prześladowana, skazana na śmierć Irena była "kłopotem", wyzwaniem do ofiary, której nikt nie mógł sprostać. A jeśli nawet sprostał, okazywało się to daremne.

Tadeusz Sobolewski, "Kino", X/95

(www.wajda.pl)